środa, 31 sierpnia 2016

"Mam ich obudzić?" - rocznica śmierci Diany

To miały być najlepsze wakacje ich życia. Razem z ukochaną matką na luksusowym jachcie w południowej Francji. W 1997 roku Diana przyjęła zaproszenie Mohameda Al-Fayeda, który zaproponował spędzenie wspólnych wakacji razem z jego rodziną. Nurkowanie, motorówki, narty wodne i przebywanie w towarzystwie dzieci Fayeda - miało zapewnić spragnionym wyzwań chłopcom rozrywkę.

Embed from Getty Images
 Tak myślała Diana, chłopcy jednak nie byli zadowoleni z towarzystwa rodziny Al- Fayedów. Nie lubili Dodiego i jego ojca, który myślał, że kupi sobie ich sympatię drogimi prezentami. Już po kilku dniach Harry pobił się z Omarem, najmłodszym synem Mohameda, a William sprzeczał się z Dianą. Pewnego dnia, podczas imprezy Dodi zaprosił kilka dziewcząt, które były bardzo skromnie ubrane, miały towarzyszyć chłopcom. Od razu im się to nie spodobało, szczególnie Harry'emu. Takie dziwne sytuacje sprawiały, że nie czuli się tam komfortowo i 20 lipca wrócili do Londynu, aby spędzić drugą część wakacji z ojcem. Chłopcy nie mogli się doczekać wyjazdu do Balmoral, pożegnali się z matką nie wiedząc, że widzą ją po raz ostatni..


Zarówno William jak i Harry odżyli na wakacjach z Karolem. W sierpniu po raz ostatni weszli na pokład Britannii, aby odbyć wakacyjny rejs. Harry powiedział wtedy do ojca: "To jest prawdziwy statek, nie to co łódka Pana Fayeda". Potem spędzali czas w Balmoral, a za kilka dni mieli wrócić do Londynu i spotkać się z matką, która przebywała we Francji. Niestety, plany pokrzyżował im tragiczny wypadek..

- Mam ich obudzić? - zapytał roztrzęsiony Karol
- Nie, lepiej nie. Niech się wyśpią, muszą być gotowi na tą wiadomość - odpowiedziała królowa.
Tej nocy nie zapomni nikt. Ubrany w piżamę książę Karol, nie mógł uwierzyć we wiadomości napływające z Paryża. Do zamku docierały coraz to nowe fakty w związku z wypadkiem. Pojawiły się sprzeczne informacje, że Diana ma tylko niewielkie obrażenia, wszyscy modlili się więc o to aby wyzdrowiała. Wreszcie przed godziną 4 rano, sekretarz królowej poinformował Karola o śmierci byłej żony. Po tej tragicznej wiadomości pojawiło się jeszcze więcej pytań i niejasności.
- Dlaczego? Dlaczego? - Karol nie mógł uwierzyć w to co usłyszał.
- Była taka młoda - powiedziała królowa, która razem z synem i mężem zastanawiała się jak postąpić w związku z tym strasznym wydarzeniem. Wspólnie ustalili, że lepiej będzie powiedzieć o tym chłopcom dopiero rano.
W końcu o 7 rano, Karol postanowił obudzić Williama. Starszy syn od razu poznał, że coś się stało. Widok smutnego ojca z podkrążonymi oczami nie zwiastował nic dobrego. Razem poszli do Harry'ego, który nie mógł uwierzyć w to co usłyszał i przez dobrych kilka minut pozostawał w milczeniu.

Embed from Getty Images
Kiedy początkowy szok minął wszyscy wzięli udział w nabożeństwie. Do Balmoral bardzo szybko przyjechał Peter Philips oraz ukochana niania Harry'ego - Tiggy, którzy mieli być wsparciem w tych ciężkich chwilach.
- Czy ona naprawdę nie żyje? Nie mówili nic o tym na mszy.. - zapytał po raz kolejny roztrzęsiony Harry po skończonym nabożeństwie. Bardzo ciężko było mu w to uwierzyć, przecież jeszcze kilka tygodni temu byli razem na wakacjach, to nie mogła być prawda. Dlatego co chwila zadawał to straszne pytanie wszystkim dookoła.

Ulgę w cierpieniu miało przynieść chłopcom Balmoral, długie spacery po górzystych terenach miały być odskocznią od tego co działo się w Londynie. W tym czasie dręczony poczuciem winy Karol zamknął się w swoim gabinecie i planował wyjazd do Paryża. Z okien widział chłopców bawiących się i jeżdżących na quadach, jednak nie byli to ci sami weseli chłopcy, bardzo często zamyślali się i szukali odpowiedzi, na pytanie, które ciągle ich dręczyło. Ta odpowiedź jednak nigdy nie nadeszła.

W końcu po kilku dniach, pogrążeni w żałobie ludzie, po raz pierwszy zobaczyli rodzinę królewską. Przed bramą Balmoral, zasmuceni chłopcy oglądali kwiaty i załączone do nich wiadomości, które zostały złożone w hołdzie Dianie. Widok Karola trzymającego za rękę Harry'ego złamał stereotyp "zimnego ojca". Razem przyjmowali kwiaty i czytali listy.
- Spójrz na ten tato, przeczytaj go! - powiedział Harry wręczając mu jeden z listów.
 
Trzeba było jednak przygotować się do pogrzebu, który zbliżał się bardzo szybko. Karol musiał odbyć z synami rozmowę na temat tego co czeka ich po powrocie do Londynu. I jakiej reakcji ze strony ludzi mogą oczekiwać. William przyjmował wszystko w milczeniu, stał się bardzo zaborczy i trudno się z nim rozmawiało. Natomiast Harry zadawał wiele pytań: "Dlaczego ludzie zachowują się w ten sposób?". Bardzo interesowało go, dlaczego ludzie tak uwielbiali jego matkę. Kiedy razem z Tiggy przyszedł do pomieszczenia, w którym magazynowano listy z kondolencjami, od razu zapytał: "Czy mogę je otworzyć?". Sandy, która się nimi zajmowała powiedziała potem, że widok Harry'ego siedzącego z listami był rzeczą, której nigdy nie zapomni: "to złamało moje serce".

Po powrocie do Londynu, Harry po raz ostatni odwiedził swoją matkę, sprawdzając czy aby na pewno nie żyje. Razem z Williamem umieścili na trumnie kwiaty oraz list włożony do koperty, którą Harry sam podpisał. Był to ostatni list, który "wysłał" swojej matce.

Embed from Getty Images
W dniu pogrzebu, kiedy Karol zaproponował chłopcom pójście w procesji za trumną, Harry zgodził się jako pierwszy. Natomiast William kategorycznie odmówił udziału w tej "cholernej paradzie". Nie mógłby znieść na sobie wzroku kilku milionów ludzi. Rodzina Spencerów popierała jego zdanie, natomiast książę Karol próbował namówić starszego syna: "nie możemy iść tylko we dwóch, musimy to zrobić razem". William pozostawał nieprzejednany aż do momentu rozmowy z księciem Filipem, który wiedział, że jeśli Will zrezygnuje z udziału w procesji może tego żałować do końca życia. Po rozmowie z dziadkiem, który jest dla niego wzorem młody książę w końcu się zgodził.

Charles Spencer, opowiadał potem, że moment procesji był najgorszy w całym jego życiu i nawet nie chce myśleć co czuli synowie Diany, a było to dla nich niewątpliwie bardzo traumatyczne przeżycie.
 Można oceniać, czy był to dobry pomysł, ale na pewno był to najtrudniejszy i najważniejszy królewski obowiązek chłopców w tamtym czasie. Być może był on krokiem w dorosłość i początkiem przemiany z chłopców w mężczyzn, a może początkiem kolejnego, trudniejszego etapu w ich życiu.

16 komentarzy:

  1. Niestety ludzie i media nie dały w spokoju przeżyć rodzinie tragedii.Oczekiwały od nich wzruszających przemówień,łez i gestów,nie mogąc zrozumieć,że wszystko co jest im potrzebne to spokój,samotność.Ale chłopcy byli książętami i musieli spełnić swój obowiązek wobec ludzi,choć zmuszanie ich do odbierania kondolencji od tysięcy nieznanych osób na oczach świata wydaje mi się nieludzkie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś w Jedynce Polskiego Radia wspominali Dianę. W chwili wypadku nie było mnie nawet na świecie, ale nawet na moje zamiłowanie monarchią jej osoba miała wpływ.

    OdpowiedzUsuń
  3. Caly swiat znienawidzil krolowa. Tych dni nie zapomni caly swiat.... I te kwiaty pod palacem... To bylo niesamowite. Wrzawa okropna. I te tytuly gazet "Gdzie krolowa, gdzie flaga, cierpimy" itd. Smutny dzien. Wspolczuje chlopcom. Musieli niewyobrazalnie cierpiec :( Nikogo tak nie kochany w rodzinie krolewskiej jak Diane.. niech spoczywa w spokoju [*]

    OdpowiedzUsuń
  4. Cały świat znienawidził królową, tylko powiedziałabym, że niesłusznie. Postąpiła tak, jak powinna była postąpić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Ta cała nagonka na rodzinę królewską była dla mnie po prostu obrzydliwa..

      Usuń
    2. I dodala chłopcom niepotrzebnego ogromu cierpień. Nie dość że stracili matkę,to jeszcze ludzie wyzywali i szykaiwali ich jedyna rodzinę,kotra im pozostała.

      Usuń
  5. Zgadzam się z Magdą, Królowa została niesłusznie znienawidzona. Czy to jej wina, że doszło do wypadku? Elżbieta nie miała żadnego wpływu na to, co się wydarzyło, a wieszano na niej psy, jakby to ona prowadziła samochód i specjalnie spowodowała wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie w tym rzecz. Nie było flagi, nie było rodziny, nie było jakiegokolwiek odzewu. W pewnym sensie to było słuszne. Diana była kochana, przychodzi wiadomość o jej śmierci, ale królowej nie ma. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia ludzi - te łzy, krzyki, rozpacz. Jej naród cierpiał jak nigdy wcześniej. Chciała chronić wnuków to fakt, ale w jej przypadku to śmieszna obrona. Zawsze stawiała rodzinę ZA monarchię. Nie liczyły się dzieci tylko naród. Diana zyskała coś niewyobrażalnego, historycy długo będą badać skąd ta popularność o rozpacz po jej śmierci. Serce się kroi gdy na autentycznych filmach widać ludzi, którzy krzyczą "Kochałem Dianę, królowo cierpimy". To było słuszne. Pamiętajmy, że za nikim tak nie płakano, a książęta w 1998 roku musieli wzywać lud do zakończenia żałoby. Poza tym Windsorowie powinni się cieszyć ; Diana poszła w niepamięć, kwiatów nikt już nie przynosi, gazety o tym nie piszą, a Diana nie ma nawet swojego pomnika. Jest jedynia fontanna, bardziej przypominająca oczyszczalnię ścieków, a turyści nie wierzą, że dobrze trafili. Diana nauczyła BRK wiele. I to w dużym znaczeniu ona sprawiła, że monarchia stała się nowoczesna. Pokój jej duszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się zupełnie, dla mnie późniejsza reakcja królowej, jej przemówienie i pokłon przed trumną były całkowicie wymuszone i niezbyt szczere. Z pewnością cała rodzina cierpiała z powodu chłopców, ale z drugiej strony "pozbyli" się dużego kłopotu jakim była Diana. Gdyby nie opinia publiczna to pogrzeb byłby prywatny i nikt z rodziny królewskiej nie komentowałby sprawy bo przecież Diana już do rodziny nie należała. Oni kompletnie nie rozumieli społeczeństwa, o co tyle hałasu. Paradoksalnie to śmierć Diany przyczyniła się do największej zmiany w tej rodzinie,gdyby nie to wydarzenie dzisiaj monarchia wyglądałaby zupełnie inaczej...

      Usuń
  7. Skoro już dyskutujemy o tym to co sądzicie o tych wszystkich spiskach dotyczących wypadku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej sprawy można dorabiać wiele teorii, ale moim zdaniem trzeba w końcu zrozumieć, że był to zwykły wypadek i tyle.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Martyną.

      Usuń
  8. Wszystkie kwiaty, tytuły gazet i łzy Brytyjczyków razem wzięte nie oddadzą rozpaczy Williama i Harry'ego. Ludzie stracili kobietę, o której codziennie pisano, a książęta rodzicielkę kochającą ich nad życie. Spisek czy wypadek nikt normalny i trzeźwo myślący nie jedzie 180km na godzinę do tunelu, w którym maksymalna prędkość to 45.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dodatek Diana nie miała nawet zapiętych pasów...

      Usuń
  9. Zyczę Harremu, aby poznał kobietę podobną do jego matki..piękna kobieta i dobry człowiek

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które w nim zawarłeś. Dane przetwarzane są wyłącznie w celu opublikowania komentarza na blogu jak również w celach statystycznych.
*Autorzy bloga mogą usunąć komentarze: wyzywające, wulgarne, obrażające innych komentujących, podważające poglądy innych komentujących i bezpośrednio je atakujące, nawołujące do wrogości, oraz inne które moderator uzna za nieprawidłowe lub uciążliwe i zbędne.

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.