piątek, 8 kwietnia 2016

Po śmierci matki zostaje tylko pustka....- Harry po stracie Diany

"Dom to wcale nie ściany i sufity i podłogi, ale ręce naszej mamy..."
Anna Kamieńska

Embed from Getty Images
Tragiczna śmierć Diany bardzo zachwiała Harrym, który miał wtedy przecież dopiero 13 lat. Pomimo blisko stu tysięcy pełnych pocieszenia listów, jakie otrzymał wciąż chodził smutny, ze spuszczoną głową. Mały książę, który rzucał kiedyś śnieżkami w stronę fotoreporterów próbujących się zbliżyć do jego matki w Lech podczas austriackich ferii zimowych, zagubił gdzieś swój radosny uśmiech. Z "Rudzielca" stał się "Okruszkiem" (postać z bajki Alphonse'a Daudeta).
W wieku trzynastu lat Harry żongluje między głęboko zasmuconym ojcem, a starszym bratem od którego Brytyjczycy tak wiele oczekują. Dziesiątego września 1997 roku, odziany w angielski szkolny mundurek, stawia się w towarzystwie ojca w swoim college'u w Ludgrove. Jego nauczyciele uznali, że powinien spędzić w tej szkole jeszcze jeden, dodatkowy okres, zanim dołączy w Eton do brata, którego tak bardzo mu brakuje. Odnajduje swoich kolegów, ale nie jest jeszcze w tym wieku, żeby się komuś zwierzać. Karol zwraca się do dyrekcji, aby kontaktowano się z nim osobiście, jak tylko zauważone zostanie jakieś niepokojące zachowanie któregoś z chłopców. Zwłaszcza stan Harry'ego może wzbudzać obawy. Delikatniejszy niż jego brat, zamyka się w ciszy i smutku.

Embed from Getty Images

Na szczęście Książę Wali wie lepiej niż ktokolwiek inny w jak wielkim smutku pogrążyli się jego synowie. Już z resztą uzgodnił, że jego apartamenty w pałacu St James zostaną powiększone o kilka pokoi, tak żeby można w nich było przyjąć jego synów. William i Harry, którzy wcześniej mieszkali z matką w pałacu Kensington, będą mieli gdzie przyjeżdżać na weekendy. Również kończąc rok szkolny, będą mogli powiedzieć, że zanim wyruszą gdzieś na wakacje najpierw muszą pojechać do domu.
Tak więc weekendy Harry spędzał w prywatnej rezydencji Karola w Highgrove, w towarzystwie wiernej niani i zarazem najlepszej przyjaciółki - Tiggy (post o niej pojawi się wkrótce).

Jego babcia Królowa, wciąż zapraszała go na krótki choćby pobyt w Windsorze, na herbatkę w Pałacu Buckingham, na ryby w Balmoral i na konie do Sandringham.......
Ale trzeba było jeszcze kilku lat by trochę podrósł i spróbował zapomnieć.

A już jutro zapraszamy na post o karierze wojskowej Harry'ego ;)

16 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, mamusiu! Post o mojej Dianie, nawet nie wiecie jak się cieszę. Kurcze, nie było mnie ledwie trzy dni, a tyle mnie na waszym i innych blogach ominęło. No cóż - będę miała co czytać dziś wieczorem. Co do dzisiejszej notki - jak zwykle genialna. Nigdy się na was nie zawiodę :-). Współczuję Williamowi i Harry'emu. Nie mogę sobie wyobrazić bólu, jaki wtedy czuli. Sądzę, że Harry dość bardziej to przeżywał. Co jak co, ale był jeszcze dzieckiem, no a William był już w okresie dojrzewania i zmieniał swój podgląd na świat. Śmierć matki na sto procent przyczyniła się też do jego "młodzianych" wybryków, w końcu w 1999 roku zaczął palić skręty, papierosy. Gdyby Diana żyła być może by do tego nie doszło, a nawet jeśli - szybko by zmienił swoje zachowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z toba. Wydaje mi sie , ze gdyby diana zyla , zycie harrego potoczyloby sie calkiem inaczej i nie widzielibysmy jego mlodzienczych wybrykow. Ale teraz pozostaje nam tylko gdybac...
      Ps bardzo dziękujemy za tak miły komentarz. ;)

      Ania

      Usuń
  3. Świetne zdjęcia, większości zdjęć nigdy wcześniej nie widziałam. A co do samego postu - krótko, zwięźle i na temat, czyli tak jak lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia są świetne i również niektórych nigdy nie widziałam :) A notka jak zwykle super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy można zapomnieć taką traumę... SZczególnie w tak młodym wieku...

    OdpowiedzUsuń
  6. Trafilam tu niedawno super blog,widac że macie duzo pomyslów :) oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy.mam nadzieje ze bedziesz czesto tu wpadac ;)

      Usuń
  7. Hej fajnie. Ale zrobcie post o chelsy jeszcze plissss. Albo o cressidzie , z niej tez byla niezła kocica . Mrau

    Krzysztof

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie więcej postów o Chelsy. To jest blog o Harrym, a nie o nich. Dlatego prosimy o nie pisanie takich komentarzy pod postem o zupełnie innym temacie. Od tego jest zakładka "propozycje"

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  8. Świetny post :) zwięźle i na temat! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Doskonale wiem co William i Harry przeżywali bo sama straciłam wcześnie matkę... Trauma jest ogromna... /Lena

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które w nim zawarłeś. Dane przetwarzane są wyłącznie w celu opublikowania komentarza na blogu jak również w celach statystycznych.
*Autorzy bloga mogą usunąć komentarze: wyzywające, wulgarne, obrażające innych komentujących, podważające poglądy innych komentujących i bezpośrednio je atakujące, nawołujące do wrogości, oraz inne które moderator uzna za nieprawidłowe lub uciążliwe i zbędne.

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.